sobota, 18 listopada 2017

maski zwierzaki, świątecznie i karnawałowo z dzieckiem

Nie ma to jak dobra, nieplanowana zabawa, razem z najbliższymi i z dziećmi. My w tym roku spędziliśmy Halloween w gronie przyjaciół w Polsce, ostatnie dni października były wyjątkowo przyjemnie zaskakujące. Na Andrzejki jesteśmy przygotowani. Jaki okaże się karnawał, a czuję, że będzie niesamowity?! Bardzo fajnie jest ten czas ciekawie przygotować. Są jednak sytuacje nie do końca planowane, szczególnie jeśli jesteście na wyjeździe i nie macie dużych możliwości aby całości dopilnować, a styl party nie zależy tylko od Was. Ja mam tym razem kilka propozycji, które polecam bez dwóch zdań. Dodam, że artykuł nie jest sponsorowany, a jest wynikiem użycia do zabawy przez nasze dzieci dwóch książeczek, a dokładnie zeszytów do ćwiczeń dla dzieci. Co ukryte w zeszytach przeczytacie w dalszej części artykułu. Odkąd mam dziecko przekonałam się, jak bardzo z roku na rok zapominam o swoim wieku i czuję się młodsza, wracam do czasów spontaniczności. Prawdę powiedziawszy wraz z rozwojem mojego dziecka, widzę, że lata biegną jak szalone, ale przez aktywny czas z nim spędzany czuję się lepiej, weselej. Oczywiście w moim przypadku z racji, że jestem mamą na pełnym etacie już samo posiadanie dziecka, to czas przeznaczony praktycznie dla Niego, nasze codzienne rytuały, odrabianie lekcji, ale też zabawa. Do tej pory, do czwartego roku życia Alexandra było głównie tak, że Jego biblioteczkę zasilały "ciocie", babcie, "wujkowie", sporadycznie ja. Teraz dostrzegłam, że moje dziecko odkąd zaczęło chodzić do szkoły, zawęziło swoje zainteresowanie tematyką czytelniczą do ulubionych tematów. Z kolei chcąc nieco te upodobania poszerzyć (o wybrane przeze mnie ;)) postanowiłam wybrać Mu z tych zagadnień ciekawe książki, które napisane są w tak humorystyczny sposób, że moje dziecko chętnie ich słucha, lub aktywnie rozwiązuje.

niedziela, 12 listopada 2017

weekendownik - urodzinowy czekoladowy sernik


Kiedy mój mąż 'przytachał' do domu drewnianą skrzyneczkę z winem i czekoladkami na moje 38 urodziny, uradowałam się bardzo, gdyż właśnie w tym roku zamiast ucztowania, ze względu na anginę bardzo chciałam spędzić ten czas tylko z moimi dwoma chłopakami w domu. Wiedziałam też, że idealnie do tego zestawu wkomponuje się torcik, który zaplanowałam przygotować. Sernik mocno czekoladowy z mieszanego sera z dodatkiem mascarpone to niesamowicie apetyczny torcik, który był miłym akcentem w tym ważnym dla mnie dniu. Poza tym to pierwsze ciastko po dwutygodniowym poście, a właściwie po diecie, którą zastosowałam jeszcze przed naszym wylotem do Polski, i zakończyłam po powrocie do NI (schudłam 5 kilogramów), o czym być może napiszę w innym artykule. Prawdopodobnie dietę tę będę kontynuowała. Postanowiłam zmniejszyć ilość przygotowywanych własnoręcznie ciast, stąd też taka radość tym wypiekiem. Torcik nie jest bardzo słodki, powiedziałabym, że dość mocno deserowy, obsypany aromatycznym kakao. Dla zwolenników wyjątkowych deserów polecam!



sobota, 11 listopada 2017

weekendownik - zabytkowy tramwaj nr 1 Bydgoszcz


Ulica Długa 43, to bardzo charakterystyczne miejsce na mapie zabytków Bydgoszczy. Nie dość, że sama ulica, jest bardzo ważnym historycznie miejscem Starego Miasta, jak również handlowym punktem zakładów krawieckich, szewskich, piekarniczych i wielu innych rzemieślników, to jeszcze można tutaj zobaczyć w odnowionej formie kilka ciekawych zabytkowych okazów. Niewątpliwie należy do nich pojazd szynowy wystawiony, jako punkt informacyjny, a wyprodukowany w 1898 roku. Z pewnością nie ma osób, których nie interesowałyby stare pojazdy, nawet dzieci od najmłodszych lat wiedzą, czym różni się nowoczesny pojazd od zabytkowego. Im człowiek starszy, tym bardziej dostrzega, że zabytkowe modele mają swój niepowtarzalny klimat. Oczywiście mają też swoją cenę, a niektóre nie są na sprzedaż. Właśnie takim pojazdem stał się tramwaj nr 1 w Bydgoszczy, zwany herbrand. Został on wyprodukowany w Kolonii. Tramwaj ten tak naprawdę pełnił swoją funkcję do 1960 roku, kiedy to odbył po Bydgoszczy swój ostatni kurs. Dzisiaj jest ustawiony na zachowanym fragmencie dawnych szyn tramwajowych. Można byłoby uznać ten pojazd za urbexowy, gdyby naprawdę był opuszczony. Rzeczywiście, obecnie już nie porusza się po ulicach miasta Bydgoszczy, jednak pełni on obecnie bardzo ważną funkcję punktu informacji turystycznej, a także miejsca spotkań przewodników z chętnymi na darmowe zwiedzanie. Ponad to, w okresie letnim, można tutaj przybyć na przeróżne warsztaty. W tramwaju spotykały się już zwolenniczki makijażu i wizażu, korzystając z porad makijażystek za darmo, a także z bezpłatnego makijażu. Tramwaj stał się też miejscem prezentowania i nauki sztuki dekorowania - decoupage, oraz mieścił zorganizowane szkolenie fotograficzne. Niektóre techniki i szkolenia cieszyły się tak ogromnym zainteresowaniem, że ponowiono w kolejnym sezonie tematykę. Przy tramwaju odbywały się szkolenia jazdy na windrunner, specjalnym pojeździe dwukołowym.



sobota, 4 listopada 2017

weekendownik - Belfast Castle


Belfast to stolica Irlandii Północnej, po której ja zdecydowanie chętniej wolę się poruszać niż po Warszawie. Dlatego też będąc tu nawet tylko przez 3 godziny, możemy sobie pozwolić na spokojne odwiedziny pewnych zabytków. Właściwie to tak krążąc trochę po Belfaście zachęcające do odwiedzenia wydają się dwa zamki. Mnie co prawda bardziej interesuje ten drugi, którego ostatecznie nie widziałam jeszcze, gdyż jest otwarty publicznie tylko okazjonalnie. Skoro nie mogłam go zobaczyć, postanowiłam odwiedzić inny dość interesujące miejsce, zamek w którym najbardziej zachwyciły mnie schody zewnętrzne, i okna. Ponoć schody te, położone od frontu, zostały wybudowane na sam koniec tworzenia budowli. Zarówno schody na tyłach zamku, jak również piękne drewniane schody wewnątrz zamku stanowią bogaty element zabytkowy, który przykuł moją uwagę. Do Wzgórza Zamkowego dojedziemy kilkoma drogami, w tym również bezpośrednio z autostrady. Kiedy już dotrzemy na zbocze góry Cavehill, odnajdziemy tutaj duży park z niesamowitym widokiem na miasto, oraz na Zatokę Belfast Lough. Zamek otoczony jest ogrodem, który, jak na zamkowy, jest dość skromny, niewielki, aczkolwiek bardzo przyjemny. W Jego środku mieści się fontanna oraz ławki w otoczeniu zieleni i kwiatów. Na terenie odnajdziemy też kawiarenkę z ogródkiem letnim, oraz mnóstwo kotów w przeróżnej formie, od kamiennych, aż po rzeźby krzewiaste. Kotki są umiejscowione dookoła, niektóre bardzo ciężko znaleźć. Nam się pewnie nie udało odnaleźć wszystkich. Zamek można odwiedzać przez cały rok, również wewnątrz, gdzie niestety nie znajdziemy wielu zabytków. Elegancka sala bankietowa, w której dzisiaj organizowane są wesela i różne uroczystości posiada duże okna z widokiem na Miasto i Zatokę, ogromne żyrandole i piękne zdobienia sufitu. Jeśli za potrzebą skorzystacie z toalety, to też mile może Was to zaskoczyć, bo to raczej nie toaleta, a salon toaletowy z dawnych lat.


piątek, 27 października 2017

w poszukiwaniu czapki zwierzaka - przegląd sieciówek

Jest to chyba najwdzięczniejszy motyw z ubrań - zwierzaki. Kolejny rok z rzędu w sezonie pojawiają się nowe kolekcje okryć głowy i zestawów na zimę nie tylko grzejących, lecz również dostarczających ludziom wiele pozytywnych emocji. Zatem odrobina humoru w jesiennych stylizacjach nie może się znudzić. Liski, kotki, pieski, a w najnowszych kolekcjach pandy to tylko nieliczne rodzaje motywów zwierzęcych na czapkach i szalikach. Kiedyś królowały sowy, a teraz nikogo nie zdziwi fakt nałożenia na głowę czapy olbrzymiego misia. W tym roku bardzo poszerzyła się oferta czapek z przedłużonymi uszkami, które mają służyć jako szalik do owinięcia szyi. Boki te wykończone są kieszonkami na ręce, niczym łapki zwierzaka a mające zastąpić nam rękawiczki. Świetne rozwiązanie dla dzieci nie lubiących nosić rękawiczek. Bądź co bądź, my w naszym domu mamy też swojego wybrańca na chłodne dni, a wybierał go nasz synek, którego zaraziłam miłością do lisków.

niedziela, 22 października 2017

pudding angielski z nutą pomarańczy na szybko


Kiedy dowiedziałam się, że pudding angielski można zrobić w ciągu kilkunastu minut, postanowiłam się o tym przekonać. Nieprzekonana byłam przez ostatnich kilka lat, kwalifikując ten smakołyk jako Christmas pudding, którego przygotowanie powinno zgodnie z tradycją trwać kilka miesięcy. Jednakże odmian puddingów angielskich jest całe mnóstwo, i choć niektórym taki mocno nadziany bakaliami i 'smalcem' świąteczny przysmak pewnie zasmakuje, ja wybieram mniej tłuste i geste desery. Właściwie to zdarza mi się kilka razy w roku przygotować coś, co wymaga sporego nakładu czasu, lub nawet sporej twórczości w kuchni, jednak zdecydowanie preferuję szybkie dania, które jednocześnie są smaczne. Właściwie pudding, który przygotowałam na ten weekend, pewnie nigdy by nie został przyrządzony w naszym domu, ponieważ mamy złe doświadczenie z przysmakami regionalnymi UK, których nie lubimy. Pewnie nie byłby nigdy przeze mnie zrobiony ten pudding, gdyby nie inspiracja na którą natknęłam się w jednym z magazynów kulinarnych. A tak, odnalazłam deser, który dobrze mi się kojarzył ze względu na włączenie do niego pomarańczy (ma dość podobny smak do torciku hiszpańskiego, który robiłam jakiś czas temu). Gdy tak zachęcona fotografią prasową głębiej zajrzałam w przepisy internetowe na pudding angielski odnalazłam te najbardziej zgodne z oryginałem, i spodobała mi się wersja, oczywiście nie świąteczna, a z kolei chlebowa. Taki pudding robi się z mieszanki chleba, masła i kilku innych składników, które można a nawet trzeba dozować wedle upodobania. U mnie nie brakuje przypraw, i bakalii. Musielibyście powąchać, jaki zapach unosi się w czasie jego 'gotowania'. Pudding w niczym nie przypomina tych kupnych, no może z wyjątkiem kształtu, ale i tutaj możecie zrobić zgodnie z Waszym upodobaniem. Dodałam trochę zmielonych orzechów i skórkę pomarańczową. Jest kilka sposobów przygotowania tego smakołyku. Można go upiec, ale również... Ugotować w mikrofalówce. :) To bardzo dobra wiadomość, szczególnie dla osób, które twierdzą, że ciasta Im nie wychodzą. 5-6 minut na każdą babeczkę i gotowe. Ja mam kilka kokpitek (małe naczynia żaroodporne), więc mogłam robić to praktycznie równocześnie. Pudding przypomina w smaku babkę gotowaną, więc musicie sobie wyobrazić jak jest smaczny! Jeśli mowa o jesieni i o zimie, to niewątpliwie chętniej sięgamy po ciepłe posiłki, więc podgrzewany deser puddingowy do tego pasuje jak ulał. Z kolei pomarańcze dodają smaczku i wzmacniają naszą odporność. I jeszcze jedna istotna kwestia, ten deser można trzymać w lodówce nawet kilka tygodni, po czym wyjąć, pogrzać i zjeść. Tylko po co to robić, skoro na jego przygotowanie poświęcicie 15 minut. Zresztą polecam zrobione na świeżo wprost z mikrofali, są najlepsze! Spróbujecie? Proste i smaczne.


Pudding angielski z nutą pomarańczy

sobota, 21 października 2017

weekendownik trochę o Adele


Jeszcze do 2012 roku szukała swojej drogi życiowej, wspominając w swoich utworach (w dużej mierze również pisanych przez siebie), wiele rozterek z życia młodej Brytyjki. Przez co nawet na moment Jej kariera śpiewania była pod wielkim znakiem zapytania, kiedy odszedł od Niej pierwszy chłopak. To jednak okazało się jeszcze większym kopniakiem w kierunku tworzenia mocnych i dobrych utworów. Później, gdy na parę miesięcy traciła i odzyskiwała swój piękny głos, wreszcie wylądowała na stole operacyjnym. Właśnie wtedy w roku 2012 zaczęły powstawać pierwsze biografie piosenkarki, lecz tylko nieliczne uzyskały autoryzację. Ona sama poznała wówczas miłość swojego życia i urodziła dziecko. Teraz kiedy mamy końcówkę roku 2017, a Ona po raz kolejny się 'odrodziła' pod wieloma względami, (w 2015 wydała najlepszy album '25') już nie wyobrażam sobie nie poznać Jej dotychczasowej historii. 

Trochę z książki, a trochę ode mnie 

Ikona za życia, hipnotyzujący głos, piękna kobieta, żona i mama prywatnie. Adele Laurie Blue Adkins. W roku 2015 zaczynają pojawiać się utwory z nowego Albumu 25, które są kwintesencją Jej osobistych przeżyć i przemyśleń, jak to nazywa: dojrzałości, dorosłości. Jak zwykle ciekawe teksty, i nie pozostawiające pytań wykonanie przez odrodzoną wokalistkę brzmią wyjątkowo świeżo. Choć przyznać trzeba, że to nie ta sama Adele, a płyta jest bardziej komercyjna, to należy zauważyć - ogromną zmianę. I ogromny plus. Zresztą ja też kocham zmiany. Ona sama wygląda bardzo kobieco, jak zawsze, lecz szczuplejsza i w pełnym makijażu, z nową fryzurą i uśmiechem na ustach. W Jej twarzy widać blask oczu, i odpowiedni dla brytyjskich kobiet styl. Poza tym malują się na Jej policzkach i brodzie delikatne dołeczki. Słodka, spełniona, nie wiadomo czy szczęśliwa?


niedziela, 15 października 2017

weekendownik - domowe wafle kakaowe


Czy są tutaj osoby, które nie lubią wafli? Oczywiście mowa tutaj o waflach z nadzieniem, które jest ukryte w andrutach. :) Każdy z Was nie raz jadł wafelki, ja też. Moje ulubione to kakaowe i czekoladowe. Przyznam jednak, że od pewnego czasu wafelki kupuję 'od święta', a kiedyś, gdy byłam nastolatką kupowało się pół kilograma na wagę i rodzinka się zajadała. Teraz, gdy robię je sama w domu, po prostu widzę różnicę w smaku. Wafle domowe są świeże soczyste, i smaczne. Kupne muszą zawierać sporo dodatków skoro są 'jakie są' i przede wszystkim zawsze są co najmniej o 30 % słodsze od tych złożonych przeze mnie. Zatem ile cukru jest w takich waflach ze sklepu, skoro są tak słodkie? Oczywiście robiąc wafelki we własnej kuchni zawsze możecie dosypać tyle cukru, ile potrzebujecie, możecie zastąpić go słodzikiem, syropami, miodem. Jednak tutaj proszę wziąć pod uwagę, że tak słodzone wafelki, a dokładnie ich masa nie będzie prawdziwa (tatka wafelkowa), więc warto zamiast zastępować w masie cukier słodzikiem, po prostu dodać cukier, ale w mniejszej ilości. Wafle domowe są lepsze, zdrowsze od kupionych w sklepie, i też mają ten plus, że sami je komponujecie. Pojawiają się coraz to nowsze dodatki w nadzieniu, dziś możesz zrobić kakaowe, a jutro orzechowe. U mnie jak zwykle klasycznie i zapraszam na wafle z masą kakaową. 


sobota, 14 października 2017

weekendownik - zestaw małego inżyniera


Bez dwóch zdań mogłabym powiedzieć, że moje dziecko jest małym, dorastającym inżynierem. Alexander uwielbia konstruktywne zabawki, bardzo Go to interesuje, i potrafi przy tym przesiedzieć kilka godzin dziennie. Dlatego właśnie przy doborze zabawek dla Niego zwracamy szczególną uwagę, aby w tej kwestii spełniać Jego potrzeby. Kupione, odzyskane z drugiej ręki, a także podarowane przez przyjaciół zabawki, które znajdują się w naszym domu to w dużej mierze klocki, konstrukcje, czy też inne elementy składane. W związku z tym, że nasze dziecko już od kilku miesięcy jest czterolatkiem, przyszedł idealny moment na to, by wyciągnąć z zakamarków zestaw kupiony kilka lat temu, a który jak się okazuje zaspokaja chęć zabawy naszego dziecka przez ostatnich kilka dni w czasie niepogody za oknem. Little Engineer's Set, to klocki łączone. W kartonie znajduje się aż 168 elementów plastikowych, które 'mały inżynier' może łączyć ze sobą w rozmaity sposób, tworząc ciekawe konstrukcje. Z takiego użycia powstają m.in. pojazdy budowlane, helikopter, wiatrak, i wiele, wiele innych, dokładnie tak, jak wyobraźnia podpowiada.


niedziela, 8 października 2017

weekendownik - ciastka kasztankowe


Mamy weekend, więc obowiązkowo własne wyroby muszą być. Oczywiście, jak to ze mną bywa, podczas cotygodniowych zakupów, dość mocno rozglądam się za nowinkami, tudzież za smakołykami sezonowymi. W tym tygodniu odnalazłam orzechy i kasztany jadalne, które przygotowuję corocznie, głównie dla mojego męża, ze względu na tradycje wyniesione przez Niego z domu rodzinnego. Prawdę powiedziawszy szukam coraz to lepszych rozwiązań dla tego smakołyku, który co tu dużo ukrywać jest bardzo wartościowy, jednak nieodpowiednio przygotowany nie ma kuszącego smaku. Właściwie dziwię się, że niektórzy chętnie jedzą kasztany bez dodatków, mi to nie smakuje! Pamiętajcie, że kasztany można wykorzystywać do przekładania ciast, ciasteczek, a nawet mięsa. W roku ubiegłym potraktowałam je jako dodatek do pikantnego i rozgrzewającego ciacha, z kolei tym razem chcę je przyrządzić bardzo na słodko, w formie ciasteczek z kremem. Właśnie dzisiaj zapraszam na coś wyjątkowo dobrego, a przepis znajdziecie w tym poście. Natomiast wiadomo, że kasztany jadalne, mimo, że są jadalne, to jednak wymagają uprzedniego przygotowania a dokładnie ugotowania. O tym własnie pisałam w roku ubiegłym i zobaczcie w tym poście i na stronce Kuchnia Elexis (w poście link na Ich stronkę) jak je gotować. No to jak, kto chętny na kasztankowe?