poniedziałek, 23 stycznia 2017

mama i szczęśliwy trzylatek


Przyznam się, że kilka minut zastanawiałam się jak zatytułować ten artykuł. No bo w sumie nie chciałabym nikomu narzucać rzeczy, które może robić z dzieckiem. Bo z pewnością inne chwile są najfajniejsze z trzylatkiem, a już z dziesięciolatkiem mogą wydać się nudne. Mogę sobie wyobrazić, jak czas spędza mama z córką, choć nie mam z tym do czynienia. Więc tytuł najbardziej prosty, który przyszedł mi do głowy. Zawsze, gdy myślę o największym uśmiechu mojego dziecka, a także o wielkiej radości w moim sercu - a do tego ogromnej przyjemności z przebywania z Nim, przychodzi mi na myśl, kilka naszych wspólnych, wyjątkowych chwil. W ogóle wiadomo, że jest tego całe mnóstwo i nasz domowy świat składa się z wielu ciekawych wydarzeń. Ale pomyślmy co takiego może pozostać w pamięci małego dziecka, na co nie pozostanie obojętnym w swoich rozważaniach za lat kilka. Jak myślicie? A teraz od drugiej strony, tej mojej (choć to nie temat dzisiejszy), bo wiadomo, że dopiero obopólne zadowolenie pozwoli na wspólne wspomnienia. Inaczej pamiętam ten czas z moim nowo narodzonym dzieckiem, kiedy była to zupełnie inna hierarchia macierzyństwa, gdy teraz choćby tamta kupa, którą zrobił już po zdjęciu pieluszki wydaje się być bardzo zabawnym doświadczeniem, a sytuacja z obsiusianą sukienką, tuż przed wyjściem z domu, jest teraz niczym w porównaniu z nowymi ciekawymi wydarzeniami w naszym domu. W sumie te chwile, które dzieją się spontanicznie, można policzyć na palcach obu dłoni. Bo przecież odkąd Alexander jest na świecie - to mamy na myśli tylko Jego dobro a nasze obowiązki rodzica, a wraz z dorastaniem dziecka w grę wchodzi już głównie Jego wychowanie.. Ułożenie, zdrowe odżywianie, wczesne spanie, zdrowe ząbki. Przyznajcie się ile razy sami daliście dziecku zły przykład? O.. pewnie znajdą się tutaj mamusie, które są idealne i niech tak zostanie, bo w końcu to babcie są od rozpieszczania, a mama jest przykładem do naśladowania. A tatuś ma już dość pokaźną piłeczkę zamiast brzuszka, i też u babci się odżywia? No więc co te dzieci sobie mogą pomyśleć? Dla mnie, ,jako dla matki, priorytetem w moim domu jest tworzenie fajnych wspomnień, tych, które będą trwać przede wszystkim w myślach mojego dziecka. Jak to widzi dziecko? Dziecko jest najbardziej spontanicznym z nas wszystkich. Alexander do dziś wspomina kilka chwil, i zawsze chciałby je powtarzać. Zanim jednak uda Mu się je 'powtórzyć' w miejsce starego pomysłu pojawia się nowy. A czemu ulegamy my, na co mama pozwoliła? Bo już chyba rozumiecie, o czym chcę Wam dzisiaj napisać. No pewnie to takie nasze małe tajemnice (może przed światem), które Alexander pamięta! Nasze dzieci rosną tak szybko, że nawet nie zauważymy, jak wyfruną z domu rodzinnego :) Pośmiejmy się razem z Nimi.


Wspólne skakanie w łóżku. Już dawno zauważyłam, że mój Alexander jest bardzo elastycznym dzieckiem, zresztą to chyba ulubione zajęcie małych dzieci odbijanie się niczym żabka. Szczerze przyznam, że to też moje ulubione zajęcie, zwykle w ten sposób walczę ze zbędnymi kilogramami, a kiedyś nawet kupiłam w tym celu trampolinę aerobową. Latem sporo czasu spędzam z synkiem w ogrodzie, gdzie mamy taką fajną zabawę skakania po numerkach narysowanych kredą, i oczywiście chętnie z synkiem skaczę.. Dwa lata temu kupiliśmy trampolinę, na której czasem znajdę się i ja. Jednak nic tak nie rozwesela mojego dziecka, jak skakanie w łóżku po kąpieli. Ja jestem tą osobą, która trzyma go za ręce i niekiedy skacze też na siedząco - po próbie podskoku na nogach uderzyłam w lampę i teraz zdecydowałam się tego nie robić. Za to trzymam synka za ręce kiedy skacze i wtedy On ma wrażenie, że robię to razem z Nim. Pewnie zastanawiacie się czy nasze łóżko przetrwa takie skoki? Póki co zrobiliśmy to kilka razy, i łóżko ma się dobrze. Poza tym Alex wie, że może skakać tylko w tym łóżku, po innych Mu nie wolno. Uwielbiam słyszeć śmiech mojego dziecka, i sama się przy tym świetnie bawię. 

Zadaj mi pytanie. Mamy takie momenty w ciągu dnia z synkiem, gdy zadaje bardzo dużo pytań. Zwykle jestem  bardzo cierpliwa, choć nigdy wcześniej przed urodzeniem Alka nie miałam z tym do czynienia. Moje dziecko potrafi zadać 20 pytań na minutę. Skoro tak naprawdę jestem z Nim głównie w domu, i jestem tym rodzicem będącym z Nim sporą część dnia sam na sam, postanowiłam, że sprawię Mu frajdę (sobie z tym poradzę) i sama dobrze na tym skorzystam. Ogłaszam chwile na pytania. Od pewnego czasu są to słówka angielskie i Alek do tego wraca. Kiedy zauważam, że zaczyna pytać o tysiąc rzeczy na raz, ja zaczynam odpowiadać Mu po angielsku, co przeistacza się w odgadywanie słów po angielsku. Prawdę powiedziawszy jestem w tym dobra, i oboje na tym skorzystamy, bo gdy tylko trafi się słowo, którego nie znam po angielsku - muszę to sprawdzić w słowniku i już wiem o tyle więcej. Wygląda to mniej więcej tak- Alek: okno, Ja: window, Alek: ryba, Ja: fish, itd. Po iluś tam razach - Alek: wystarczy! :D Spróbujcie kiedyś. To super czas z dzieckiem :) 

Zabawa z włosami. Odkąd zaczęłam częściej wydobywać swoje włosy na zewnątrz, i nie spinam ich tylko wysoko w kok, zauważyłam ogromne zainteresowanie Alexandra moimi włosami. W ogóle u mnie jest to tak, że nie lubię, gdy ktokolwiek dotyka mojej fryzury, nie lubię, gdy wychodzą mi gdzieś bokami włosy, lubię je mieć spięte po prostu. Był moment, gdy odrobinę mnie denerwowało, jak wieczorem mój mały synek potrafił mi te włosy 'tarmosić'. W tym roku nastąpił przełom i wręcz pozwalam Mu bawić się moimi rozpuszczonymi kosmykami. Alexander uwielbia wpinać mi wsuwki i czesać paluszkami opadające fale. Czemu Mu tego zabronić? Niech się bawi, i uczy się delikatności. Teraz nawet zwykłe pięć minut takiego modelingu z Jego rączek, i kilka wyrwanych włosów z mojej głowy stanowi powód do śmiechu i do opowieści tacie po powrocie z pracy, o 'czesaniu' mamy włosów.

Mycie zębów. Tak już jest, że pierwszą osobą, która wita Alka po przebudzeniu (a głównie budzi Go) jest mama. Moje dziecko uwielbia spać, na szczęście kiedy już po Niego przychodzę pół godziny przed wyjściem do przedszkola - On chętnie wstaje od razu na nogi. W związku z tym, że czasu wiele nie mamy na poranne 'szykowanie', wymyśliłam kilka trików, które ułatwiają nam poranną higienę i oczywiście, jest to z chęcią i szybko robione prze mojego szkraba, który te nasze poranne sytuacje opowiada i wspomina z uśmiechem. Jednym z nich jest mycie ząbków rano - które oczywiście prawie zawsze odbywa się z mamą. Robimy to wspólnie, mama i Alek, prawie zawsze śpiewając : 'Szczotka, pasta, kubek, ciepła woda, tak się zaczyna pierwsza przygoda' :) To rzeczywiście jest fajna przygoda!

Skakanie w kałużach. Pamiętacie tę scenę z bajki Świnka Peppa, gdy tytułowa bohaterka wraz z młodszym bratem poszli skakać w błotku? A dlaczego dzieci, tak bardzo to lubią? Pewnie dlatego, że zwykle się Im zabrania brudzić. Piorę na okrągło, a gdy trzeba to także ręcznie. My lubimy kałuże, i zazwyczaj, gdy wracamy z przedszkola napotykamy na kilka po drodze. Zdarzyło się też tak, że zwyczajnie razem podreptaliśmy w sam środek. Najciekawiej jest wówczas, gdy mamy ubrane kalosze na spacerze w Parku. Ale przecież najwięcej frajdy jest wtedy, gdy się nie powinno. Wracając z przedszkola, zazwyczaj ten odcinek drogi jest dość krótki, bo za rogiem parkujemy auto, którym wracamy do domu. Więc jak najbardziej jestem za pobrudzeniem się synka w drodze powrotnej do domu. Nie jest nam groźna ani mokra trawa, śnieg, czy olbrzymie kałuże. Szczęśliwe dziecko = radosna rodzina.

Dziecko planuje. Czy zdarza się Wam zrobić coś naprawdę wyjątkowego dla Waszego dziecka? Nam się to udało po prostu. Dokładnie pamiętam, ciepły wiosenny dzień, gdy wszyscy byliśmy w domu, i nie mieliśmy żadnych obowiązków, oprócz tych związanych z dzieckiem - Alek nie chodził wówczas do przedszkola i w zasadzie cała organizacja Jego dnia należała do nas. Zapytałam wtedy mojego męża, czy chciałby coś konkretnego dziś zrobić, a On na to, że nie ma nic do zrobienia i wówczas wymyśliłam zajęcie dla nas. Powiedziałam Alexandrowi, że dzisiaj to On decyduje co będziemy robić! Był spacer, zakupy w pobliskim sklepie, wspólne zabawy w domu i oglądanie bajek w TV i pizza na obiad. Nasze dziecko jest bardzo zaradne w planowaniu dnia, jednak to dopiero maluszek. Już mogę sobie wyobrazić jakie marzenia chodzą po głowie starszym dzieciom..

Słodycze na kolację. Ostatniej przygody pewnie długo nie zapomnę, choćby dlatego, że sama na tym skorzystałam. No w końcu, kto nie lubi czekolady? Kiedyś zapytałam synka co chciałby zjeść na kolację, a On mi na to, że czekoladę. Tak w sumie, odkąd zaczął On chodzić do przedszkola, tego typu smakołyki naprawdę staram się ograniczać - przynajmniej jeśli chodzi o pory dnia. Była sobota i dobiegała godzina 7 wieczorem, a w naszej magicznej deserowej szafce były dwie tabliczki mlecznej czekolady. Synek musiał się nieźle zdziwić, że Mu pozwoliłam. Aż oczy Mu błyszczały! Tego wieczoru zniknęły dwie czekolady, a my byliśmy naprawdę najedzeni. :) 


2 komentarze:

  1. Muszę wypróbować kiedyś te odpowiedzi po angielsku :) A my też razem myjemy ząbki i śpiewamy, a moja mała to nawet nieraz trzyma mi szczoteczkę i moje zęby próbuje szorować :) A skakania w kałużach to jeszcze u nas nie było - najpierw muszę kupić nam kaloszki i jazda do wody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi słówkami angielskimi to jest taka świetna zabawa, że gwarantuję Ci - pierwsze się zmęczy Twoje dziecko. Ale pod warunkiem, że szybko będziesz odpowiadać. ;) Mojemu nie przyszło do głowy, aby szorować mi zęby. Może dlatego, że jest zwykle trochę zaspany (razem robimy to tylko rano). Wiesz, raczej nie będę Mu podsuwała tego pomysłu, bo moglibyśmy spóźnić się do przedszkola. :) Ale jeśli kiedyś to sam wymyśli, to wdrożę to w nasz grafik :)

      Usuń