piątek, 18 sierpnia 2017

weekendownik - Exploris Aquarium


Wędrując po wschodnich krańcach Irlandii Północnej napotkacie małe miasteczko o nazwie Portaferry sąsiadujące po jednej stronie z Morzem Irlandzkim, a po drugiej położne tuż przy jeziorze Strangford. Miejsce to choć niepozorne - uchodzi za jedno z najbardziej związanych ze światem zwierząt morskich i nadmorskich, do tego stopnia, że wytworzone zostało tutaj akwarium Irlandii Północnej posiadające w swoich akwenach większość gatunków znanych z wód Morza Irlandzkiego, jezior tej krainy, a nawet pobliskich okolic Oceanu Atlantyckiego. Miasto Portaferry słynie z połowu małży i krewetek królewskich. Gdy tutaj znajdziemy się poczujemy silny zapach ryb, a wszystkie domy i kamienice objawią nam się niczym domki rybaków. Tuż przy zamku Wards Castle Portaferry, praktycznie z zachowaniem murów tej fortecy sąsiaduje najbardziej znane akwarium Exploris. Podczas naszej wycieczki w region półwyspu Ards bez problemu dotarliśmy tutaj i po półgodzinnym oczekiwaniu weszliśmy do tego inspirującego miejsca żyjących wodnych stworzeń.


niedziela, 13 sierpnia 2017

weekendownik - pianka z rabarbaru


Więc skoro ma być lekko, to będzie! Jest lekko, lżej i będzie bardzo lekko. :) Do tego wszystkiego będzie odrobinę kwaśno, bo ja takie smaczki po prostu lubię. Zresztą odkąd sięgam pamięcią w moim domu rodzinnym często pieczono wyraziste w smaku ciasta z wiśniami, śliwkami, agrestem i.... rabarbarem. Tego mi było trzeba. Sama jeszcze dorzuciłabym moc deserów z cytryną, ale robiona codziennie lemoniada zaspokaja tą moją chęć na cytrusy i dlatego postanowiłam wreszcie zrobić coś z rabarbaru. Ten kupny w UK co prawda nie do końca przypomina mi nasz polski czerwony rabarbar, toteż lekko wykrzywialiśmy w domu buzie :) Ale Wam na pewno uda się jeszcze wrzucić do garnka taki dojrzały, czerwoniutki? Mój rabarbar zielony, jak Irlandia ;) choć trochę nakrapiany bardziej żywym odcieniem - dosłodziłam miodem i ksylitolem podczas gotowania i już miałam idealną masę owocową do pianki. Jeśli Was zainteresowałam choćby trochę opisem, bo wygląd jest tak prosty, jak przyrządzenie tego deseru, to zapraszam po przepis. Znajdziecie go poniżej.




Pianka z rabarbaru


czwartek, 10 sierpnia 2017

weekendownik - Scrabo Tower Newtownards


Irlandia zaskakuje na każdym kroku, mnóstwo tutaj różnorodnych budowli. Podczas naszej kilkudniowej wyprawy do Regionu Ards postanowiliśmy koniecznie zobaczyć słynną wieżę w mieście Newtownards. Wieża Scrabo jest przyciągająca, jej widok znajdziecie nawet będąc w Belfaście, a z pewnością w niektórych częściach Bangor, gdzie mieszkaliśmy podczas naszego wypoczynku. Z daleka Scrabo Tower wygląda bardzo pięknie i pokaźnie wśród zielonych wzgórz Scrabo Country Park. Dla nas idealna pogoda na zwiedzanie Irlandii to temperatury pomiędzy 15 a 18 stopni, więc znaleźliśmy się tutaj w ostatnim dniu świątecznej wycieczki, wiedząc, że ten dzień będzie jednym z mniej słonecznych dni Easter Holiday w Irlandii Północnej. Możliwe, że Wy odwiedzicie te zakątki w cieplejszy dzień, może warto wybrać błękit nieba na tło tego krajobrazu, co nam nie było dane... Zresztą ponoć wszyscy, którzy tutaj docierają, zastają ten sam widok szarych, powłóczystych chmur. I co, wierzyć w to czy nie wierzyć? Naprawdę po dojściu, tu, na wzgórzu Scrabo napotkał nas lekki deszcz, i mocne zachmurzenie. Niemniej wieża wygląda równie pięknie z daleka w słońcu, jak i blisko bez słońca, a także w oddaleniu, jak i znajdując się tuż przy niej, gdyż jak się okazuje jest naprawdę piękna, i masywna. Odnowiona już kilkukrotnie, dziś tylko może dawać obraz swojej historii.


niedziela, 6 sierpnia 2017

weekendownik - kotleciki jajeczne Rodzinna Kuchnia Lidla

Wracamy do lekkich i niskokalorycznych smakołyków z książki Rodzinna Kuchnia Lidla. Ostatnio zauważyłam Wasze spore zainteresowanie potrawami z jajek. Bo w końcu jajka są smaczne, jajka są zdrowe i co najważniejsze jajka sycą. :) Dzisiaj pewnie zainteresuję Was ciekawą formą jajek, z których można nawet wyczarować kotleciki, a już na pewno zainteresuje Was sposób w jaki je podałam. Przyznam się, że jadłam kotleciki głównie sama, moje dziecko zjadło dwa, a mąż spróbował. Tak więc miałam gotowy rarytas na drugie śniadanie dla siebie. Trudno, tak zaplanowany posiłek na pewno nie jest dla łakomczuchów ;) a dla smakoszy. Więc skoro w planie jest zgubienie kilogramów, należy uważać na zbyt tłuste potrawy. Kotleciki proponuję porządnie doprawić i przełamać dodatkowo ten nietypowy smak jakimś owocem. W moim przypadku były to truskawki, a po całym dniu talerz został opróżniony, włącznie z nimi. Przepis znajdziecie na stronie Kuchni Lidla



Kotleciki jajeczne

sobota, 5 sierpnia 2017

weekendownik - wyzwanie - #30dnibezcukru


Tym razem, zupełnie bez trudu, przyszło mi podjąć wyzwanie #30dnibezcukru wraz z Anią ze SlimSizeMe dotyczące wyeliminowania cukru z codziennego menu. Odrzucenie cukru z posiłków przez 30 dni dziś uważam za konieczność, gdyż dotychczasowe próby zgubienia kilogramów poprzez ćwiczenia, czy diety oparte na zmniejszeniu spożywanych kalorii nie przyniosły oczekiwanego przeze mnie efektu spadku wagi na stałe. Poza tym rozwiązanie, które w wyzwaniu zaproponowała Ania jest dla mnie wręcz idealne, gdyż już od paru dni biały cukier zaczęłam zastępować słodzikami, szczególnie pochodzenia roślinnego. Mocno ograniczam nawet to słodzenie. Już na trzeci dzień od pierwszej próby wdrożenia tego wyzwania zauważyłam, że gotowe, kupne słodycze stały się dla mnie po prostu za słodkie, co jeszcze jakiś czas temu było dla mnie niezauważalne a spożywanie ich bez opamiętania doprowadziło do 'nałogu' cukrowego. Zatem wchodzę w to w sumie nie nowe dla mnie doświadczenie (7 lat temu nie spożywałam cukru przez 3 miesiące) ze świadomością, że musi się.udać. Co oznacza wyzwanie SlimSizeMe napiszę poniżej, a w dalszej części przedstawię Wam co dla mnie oznacza to wyzwanie, gdyż postanowiłam w jakiś sposób zrekompensować sobie ten brak cukru i zastąpić go w wybrany sposób. Wiem doskonale, że nie jest to łatwe, szczególnie jeśli w domu ma się jeszcze dwoje ludzi do wyżywienia, którzy decydują o sobie i o swojej diecie (no przynajmniej jeden z nich -mąż), a niestety sami nie potrafią, lub nie lubią być kucharzami w domu. Już niedługo na Weekendowniku szukajcie wpisów z tagiem wyzwanie SlimSizeMe.

fot. SlimSizeMe

niedziela, 30 lipca 2017

weekendownik - kluski z serem w pomidorach


Dzisiaj przepis z mojego własnego podwórka. Danie podawane w naszym ogródku, podczas minionych ciepłych dni, które odwiedziły wreszcie Irlandię Północną. Ostatnio w każdą niedzielę smakujemy przepisy z mojej nowej książki - Rodzinnej Kuchni Lidla,  lecz dzisiaj, postanowiłam pokazać przesmaczne jedzonko, po udoskonaleniu mojego, znanego mi od jakiegoś czasu, przepisu i wrzucam go pod hasłem: proste i smaczne. Mogę dodać jeszcze, że tanie. Pewnie zdziwi Was fakt, że zrobienie klusek należy do łatwych zadań. Całe życie obija mi się o uszy, że pracochłonne a tego typu potrawy zaliczane są do niełatwych. Nie wiem ile w tym jest prawdy, ale pewnie jeśli wyrabia się kluski, czy pierogi dla sporej rodzinki, lub w celu zamrażania, to nawet i ze dwie czy trzy godzinki zejdzie. My się w takie akcje nie bawimy (przynajmniej w czasie nieświątecznym) i lubimy zjeść dwie porcje (30 minut przygotowania), tak aby nasycić głód, ale i też w tym przypadku apetyt. Bo kluski są wyśmienite i to taki przepis, który mogę Wam polecić mocno. Jednocześnie informuję, że jest to ostatnie w najbliższym czasie pochłonięte przeze mnie kaloryczne jedzenie (o ile tak można nazwać zjedzenie 5 klusek z pomidorami i szyneczką, podczas, gdy moje chłopaki zjedli dwa i trzy razy tyle co ja). Ostatnie, które w takiej formie zaserwowałam też dla siebie. Kluchy są leniwe, z twarogiem w sosie pomidorowym, lub jak kto woli w pomidorach. Warto tutaj wykorzystać świeże, dojrzałe pomidorki (ja kupuję w polskim sklepie w NI), a Wy możecie wybrać się po nie na ryneczek, lub z własnego ogródka zerwać.. Właśnie ten sos zasługuje na szczególną uwagę, idelnie uzupełnia danie i będziecie go robić nie raz, a częściej. Po prostu musicie spróbować! Proste i smaczne. 


Kluski z serem w pomidorach

sobota, 29 lipca 2017

weekendownik - ażurowe lampy, odświeżenie sypialni


Czy można zmienić sypialnię jednym ruchem nie wydając majątku na nowe łóżko i meble? Co zrobić, aby ten wyjątkowy pokój w domu, w kórym śpimy i relaksujemy się z rodziną stał się po prostu inny? Sypialnia zasługuje na niebanalną oprawę, oczywiście podstawą całości nierzadko jest łóżko, czy gaderoba, jednak to właśnie inne, często mniejsze elementy wystroju sprawiają, że z prostego, wygodnego pomieszczenia może zmienić się w stylową sypialnię glamour, lub nowoczesny pokój sypialniany. Może też stać się miejscem do którego wcale aż tak bardzo nie przyzwyczailiśmy się i wchodząc do niego jedyne co robimy to wskakujemy do łóżka pod osłoną nocy... Tego chyba nie chcemy? Dla mnie kobiety, żony, mamy sypialnia to bardzo ważne miejsce w domu, gdzie lubię przebywać, które musi być przede wszystkim schludne, jasne i przytulne. Dominują tutaj jasne barwy. A żeby jeszcze bardziej ten wizerunek odświeżyć, ostatnio mój mąż odnowił cały wystrój a nawet łóżko, oraz półka przybrały biały matowy kolor. Delikatny wystrój tworzymy wprowadzając lekkie pastele, więc budząc się o poranku czujemy się tu świetnie. Ponieważ wiele w tym bieli, postanowiliśmy tym razem przełamać prosty w odbiorze, klasyczny styl i kupiliśmy w sklepie Dunelm NI z wyprzedaży dwie lampy z kolekcji Laurel - jedną wiszącą a drugą na regał nocny - stojącą. Są to lampy okrągłe, dodatkowo z ażurowym kloszem z naturalnego drewna, czyli takie, które po włączeniu nadają sypialni niesamowity klimat i cienie na suficie, oraz na ścianach.


niedziela, 23 lipca 2017

weekendownik - jajka z blaszki Rodzinna Kuchnia Lidla


Mogę z całą pewnością stwierdzić, że moje dziecko jest ogromnym fanem jajek. Jego ulubiona forma podania to jajka sadzone. Kiedy tylko znalazłam ciekawą, nieco inną metodę przygotowania tego posiłku, zaraz przez myśl przeszło mi, że będzie to idealne rozwiązanie dla Alexandra. Moje dziecko uwielbia także szynkę i chętnie je ją w kawałku, zamiast obłożoną na chlebku. Dlatego pomysł przygotowania jajka w szynce, w blaszce, to stu procentowe rozwiązanie na wspólne rodzinne śniadanko. Poza tym bardzo podoba mi się, że jajko jest pieczone, nie smażone, daje nam to pewność, że nie używamy do tego celu dodatkowych tłuszczów i patelni. Takie sniadanie wyjątkowo dobrze smakuje, szyneczka jest lekko chrupiąca, a jajko nasiąknięte smakiem szynki i sera. Możecie dodać dowolne składniki, czy przyprawy do środka, tuż przed upieczeniem, lub pozostawić je w wersji oryginalnej, gdzie jajka z blaszki są posypane gruboziarnistym pieprzem. Nam odpowiada klasyczna forma, z uwzględnieniem, że nasz synek dodatków nie toleruje i najchętniej zjada proste jajko w szynce. Polecam Wam taki rodzaj podania jajka sadzonego szczególnie w niedzielny poranek. Pełen przepis znajdziecie na stronie Kuchni Lidla, a ja podrzucam spis składników, no i oczywiście zdjęcie, które dla Was zrobiłam po przyrzadzeniu.


Jajka z blaszki

sobota, 22 lipca 2017

weekendownik - Quadcopter RC Dickietoys


Tak naprawdę mój czterolatek jeszcze nie chodził, gdy już obsługiwał swój pierwszy sterowany na pilota samolot, który dostał od naszych przyjaciół. Jest chłopcem uwielbiającym wszelkie zabawy, jednak w elektronicznej obsłudze zdaje się być zaskakująco skupiony i ambitny. Nic więc dziwnego, że ostatnie Jego elektroniczne prezenty urodzinowe od bliskich okazały się być dla Niego wymarzonymi i raz dziennie przeznacza czas na sterowanie nimi. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o jednej z tych zabawek, a mianowicie o pierwszym dronie, a fachowo mówiąc o quadcopterze sterowanym na pilota. Jest to nie tylko dla Alexandra pierwsza przygoda z takim sprzętem, ale także dla nas, ponieważ nigdy wcześniej nie obsługiwaliśmy tego typu zabawek. Dlatego dzisiaj w duże szczegóły odnośnie dokładnych możliwości tego sprzętu wchodzić nie będę, Wyczytałam, że nasz model jest na całkiem wysokim poziomie pod względem ogółu możliwości. Spójrzmy na produkt z perspektywy nauki obsługi i sterowania takiego kwadcoptera przez kilkulatka i przeciętnie ogarniającego elektronikę rodzica.